Chyba każdy psiarz chociaż raz w życiu próbował rozmowy ze
swoim pupilem. Jedni tłumaczyli, dlaczego nie wolno sikać na dywan, inni
wyrażali swoją sympatię, a jeszcze kolejni żalili się z życiowych problemów.
Niektórzy powiedzą, że to bezsensowna forma uczłowieczania swojego zwierzaka.
Przecież on i tak nic nie zrozumie i nie odpowie. Ale czy na pewno? Czy rozmowa z psem jest
całkowicie pozbawiona sensu? Okazuje się,
że nie.
Moc psiego umysłu
Psy są w stanie zrozumieć niektóre ludzkie
słowa. Pupil nakręcony na zabawę szybko pojmie, co oznacza słowo „piłka”.
Jeszcze inny, bardziej łakomy w locie załapie sformułowanie „chodź jeść”. Na takim podstawowym
rozumowaniu polega przecież większość szkolonych komend.
Zwierzak przebywający w stałym kontakcie z właścicielami jest w
stanie wyłapać niektóre słowa z ludzkiego słownika. Dobrym przykładem będzie
chociażby nasz mały Kolo, który w mig odkrył znaczenie sformułowań „pies
zostaje w domu”, czy „przyjdą goście”. Jego reakcje nie pozostawiają wtedy
żadnych złudzeń – on po prostu już wie, co zdarzy się za kilka chwil. Ale umiejętności Kolusia w niczym nie wykraczają poza
możliwości typowego czworonoga. Zdolności niektórych super-psów posuwają się znacznie dalej. Świetnym przykładem będzie Chaser – suczka rasy border collie.
Czaser jest podopieczną emerytowanego profesora psychologii Johna Pilleya.
Mężczyzna szybko odkrył, że jego zwierzak intuicyjnie rozpoznaje znaczenie zdań.
Po kilku latach treningu suczka zna już ponad 1000 słów. Ale to jeszcze nie
koniec – Chaser potrafi rozróżniać czasowniki, przymiotniki i rzeczowniki. Jak
można było to udowodnić? Dowody są bardzo proste. Suczka wykonuje komendy typu
„przynieś frisbee do piłeczki” czy odwrotnie „przynieś piłeczkę do frisbee”.
Próbkę umiejętności tej małej zdolniachy możecie obejrzeć w poniższym filmiku.
Znany naukowiec Stanley Coren twierdzi, że przeciętny pies
jest na intelektualnym poziomie dwulatka. Dlatego mówienie do naszego pupila nie jest w pełni pozbawione sensu. Nasze psy są świetnymi obserwatorami. Nawet z
pozoru dziwnie wyglądająca rozmowa może być sposobem na utrzymane prawidłowych
relacji.
Psi terapeuta
Psy świetnie rozpoznają ludzkie emocje i instynktownie
starają się załagodzić konflikty. Już dawno temu udowodniono, że sama obecność
czworonoga może mieć działanie terapeutyczne. Dla niektórych osób (szczególnie dla bardzo nieśmiałych dzieci) rozmowa z ulubionym pupilem jest sposobem na wyrzucenie skrywanych emocji.
Czworonogi to świetni słuchacze, którzy łakną każde nasze słowo. Co więcej, psi
słuchacz nigdy nie wyjawi powierzonych mu sekretów i nigdy nie oceni nas
negatywnie. Dla niektórych osób są to bardzo cenne zalety psio ludzkiego kontaktu.
Mało kto chciałby rozpoczynać monolog do psa w miejscach
publicznych – wyglądałoby to co najmniej dziwnie i wzbudzało zaciekawienie
przechodniów. Jednak w domowym zaciszu sprawa wygląda zupełnie inaczej. Mówienie do psa przestaje być czymś nietypowym i przyznaje się do niego coraz więcej psiarzy (w szczególności kobiet). Myślę, że dopóki takie relacje nie posuwają się zbytnio do antropomorfizacji zwierząt, to nie ma w nich niczego złego. Sama też czasem mówię do swoich białasów, a one z radością wysłuchują każdego słowa.
Siła komunikacji
Komunikacja między psem, a człowiekiem nie przypomina kontaktów
wykreowanych przez hollywoodzkie filmy. Żaden pies nie zrozumie nas tak dobrze jak
tytułowa „Lessie” czy „Beethoven”. Jednak wspominany wcześniej profesor Stanley
Coren dowodzi, że porozumiewanie się z psami może wykraczać poza zwykłe
wydawanie komend i poleceń. Jego książka „Jak rozmawiać z psem” zrobiła na mnie
bardzo pozytywne wrażenie. Znajdziemy w niej praktyczne wskazówki dotyczące sygnałów
kierowanych do psa ( i odwrotnie). Ciekawe, często inspirujące porady
wprowadzają czytelnika w świat głębszej komunikacji z czworonogiem.
Zdecydowanie polecam tą lekturę i zachęcam do podzielenia
się swoimi opiniami na temat komunikacji z psami. Czy ktoś z Was mówi do swoich
zwierzaków? I jak wyglądają Wasze wzajemne relacje?
To już ostatni post przed świętami. Dlatego życzę Wam wszystkim
spokojnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia. Bogatego Mikołaja oraz
blogowych sukcesów w nowym 2016 roku.
Wow! Bardzo ciekawy post.U nas najbardziej rozpoznawalnymi słowami są:spacerek,psie ciasteczko,pobawimy się.Wtedy pies szaleje z radości :)
OdpowiedzUsuńi już wiadomo, co najbardziej lubi Twój pies :)
UsuńChyba warto przeczytać tą książkę i postaram się o nią. Nie znaczy to, że nie rozmawiam z moją Pepą. Życzę Ci radosnych i spokojnych Świąt. :)
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt !
OdpowiedzUsuńDziękuję i również życzę Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku.
UsuńMój pies gdy zakładam kurtkę lub biorę smycz lub mówię o spacerze od razu się cieszy!
OdpowiedzUsuńbiałe mają dokładnie tak samo :)
UsuńMój pies gdy zakładam kurtkę lub biorę smycz lub mówię o spacerze od razu się cieszy!
OdpowiedzUsuńTo było bardzo pomocne :)
OdpowiedzUsuńCieszę się :)
UsuńHehe. Kropka kiedy nie chce przyjść na zawołanie, wystarczy powiedzieć: "ciasteczko!" lub "kiełbaska!".
OdpowiedzUsuńZgadzam się w 100% mój maltan reaguje na dużą ilość słów, np. "Idziemy" "jemy" "masz" " kto idzie?" "Zobacz" "Kobo (imię jego przukaciela)" "ubieraj sie" "siku " i tak dalej :DDD
OdpowiedzUsuń